Zapraszamy na relację z rodzinnej zasiadki na Łowisku Wygonin, którą napisał Rafał Kika.

Rodzinny wyjazd na Wygonin dobiegł końca. Spędziliśmy z Wojtkiem sześć dni nad wodą. W kierunku pomorza wyruszyliśmy wcześnie rano w sobotę. Po pokonaniu ponad 500km dotarliśmy do celu. Zameldowaliśmy nasze żony i dzieciaki w domku. Łowisko mieliśmy zarezerwowane dopiero od kolejnego dnia, ale oczywiście nie wytrzymaliśmy zbyt długo i popędziliśmy nad jezioro, zobaczyć nasze stanowisko i poobserwować wodę.

Kiedy dotarliśmy do celu, zapanowała konsternacja. Chłopaki, których przy okazji serdecznie pozdrawiamy, właśnie rozłożyli się na tygodniową zasiadkę na „naszym” stanowisku. Po rozmowie doszliśmy do wspólnego wniosku, że ktoś zrobił dwie rezerwacje zarówno dla nas jak i dla nich na to samo miejsce. Telefon do managera łowiska wyjaśnił wszystko, a nasze obawy się potwierdziły. Problem został jednak szybko rozwiązany.

Dostaliśmy w zamian inne stanowisko, a dodatkowo również stanowisko obok było do naszej dyspozycji. Bardzo nam się to spodobało, ponieważ dzięki temu mieliśmy ponad 3,5 hektara wody do obłowienia. To więcej niż niektóre łowiska komercyjne. Dodatkowo nasze nowe miejsce miało piękną plażę i dostęp do kąpieliska, co musiało ucieszyć nasze rodziny. Postanowiliśmy spędzić trochę czasu na obserwację wody i zauważyliśmy pierwsze spławy.

Nie mogliśmy tego tak zostawić, więc pobiegliśmy po kobrę i zanęciliśmy dwie zatoki oddalone o około 50-70 metrów od naszego stanowiska na lewo i prawo. Tam planowaliśmy łowić z rzutu.

Nadszedł kolejny dzień, więc rozbiliśmy nasz obóz i rozpoczęliśmy sondowanie dna, oraz typowanie miejscówek. Okazało się że od brzegu, do około 120 metrów mamy na dnie bujną roślinność, dosłownie las z wywłócznika, który miejscami sięga do połowy toni. Postanowiliśmy szukać dziur w tym lesie, lub postawić zestawy za pasem roślin.

Zestawy z rzutu, uzbrojone w chod riga położyliśmy natomiast w zatokach, w sam środek tego zielska. Po południu miałem pierwsze branie na zestaw z rzutu i na macie zameldował się nie duży karpik. Hol z podwodnej roślinności musiał się odbyć z pontonu i tak już było z każdą kolejną rybą do końca zasiadki. 

Nie byliśmy w stanie nawet ściągnąć naszych pustych zestawów, ponieważ za każdym razem plątały się w co raz większe kępy roślin. Również Wojtek dołowił niewielkiego karpika ze swojej wędki z rzutu.

Noc minęła nam spokojnie, a ja dostałem pierwsze branie na zestaw położony na odległości 200 metrów. W tym miejscu nie było roślin, a dno było dość twarde. Zasypałem je obficie dywanowo z pontonu. Do nęcenia użyłem kulek RK Baits Monster Crab, Strawberry, Candy i Death, mocno dopalonych boosterami o tych samych smakach.

Całość posypałem dodatkowo Method Mixem. Miejscówka dawała mi regularne brania przez całą zasiadkę. Wojtek postawił przede wszystkim na Candy, i ten smak dał mu wiele ryb.

Dni mijały powoli, przeplatane spędzaniem czasu nad wodą z naszymi dzieciakami i żonami. Monika złowiła swoją pierwszą rybę w życiu, niewielkiego leszcza.

Powiedziałem jej, że następny odjazd jest jej. Branie nastąpiło dość szybko, więc wskoczyliśmy w ponton i popłynęliśmy po karpia.

Świetnie sobie poradziła pomimo że był to jej pierwszy hol w życiu i od razu skok na głęboką wodę, z pontonu, zapakowała karpia do podbieraka.

Dotarły do nas złe wieści z łowiska. Ogólnie ryby nie brały nigdzie. Chłopaki w innej części wody mieli po kilku dniach z głębokiej wody tylko jedną rybę. Po łowisku rozeszła się wiadomość, że tylko zatoka łowi. Również nasi sąsiedzi mieli ogromne problemy.

Po 6 dniach zasiadki mieli tylko jednego karpia. Ostatniej nocy postanowiłem im pomóc. Przygotowałem około kilograma Monster Craba zalanego boosterem i obtoczonego w panierce z Method Mixu. Do tego garść hookersów. Poprosiłem aby podzielili porcję kulek na pół i wywieźli chociaż dwie wędki na nasze kulki.

Rano sąsiedzi byli zadowoleni, złowili w nocy dwie ryby. Cieszę się, że mogłem pomóc. Dużo się mówi że podstawa to miejsce, zestaw, taktyka. Owszem, też tak myślę, ale kulka też musi być dobra. To wszystko składa się na sukces.

Sobotni poranek nadszedł szybko, a my musieliśmy się spakować. Złowiliśmy 20 karpi.Spędziliśmy fantastyczny czas nad wodą i na pewno jeszcze wrócimy na Wygonin.

Przynęty Rk Baits kupisz tutaj : KLIKNIJ

Odwiedź FanPage Rk Baits : KLIKNIJ

Więcej RELACJI :

FOTORELACJA | || PUCHAR WILD CARP TEAM |

W dniach 31 maja- 03 czerwca 2018r odbył się II...

ZASIADKA KARPIOWA W ZATOCE – MAREK WOJDYGA

"Moja 4 dobowa zasiadka na jeziorze...

KIEŁPIŃSKA PRZYGODA | ZASIADKA NA PRZYSTANKU KIEŁPIN

Sebastian Jurasik, Kamil Jurga, Michał Kęsek...

UROCZYSKO KARPIOWE ZASIADKA PIOTRKA CHYLA | RELACJA

W końcu doczekałem się urlopu i postanowiłem...

19,7 KG Z PZW PO RAZ DRUGI | BARTOSZ TROCIUK

Witam. W tym roku zaczynam dość pozno bo to...

DZIENNIK KARPIARZA | LISTOPADOWE KARPIE

Zapraszamy na relacje Mariusza z zasiadki na...