Relacja Piotra i Magdy z krótkiej wizyty na jeziorze Smolno.

Na Jezioro Smolno (st. Bagienka) wspólnie z żoną Magdą dojechaliśmy o godzinie 15.00. Wszystko działo się na spontanie, gdyż była to niezaplanowana zasiadka.

Po dotarciu na pomost i wypakowaniu się szybko wypłynąłem poszukać miejscówek, aczkolwiek plan na to, gdzie mniej więcej będą leżały zestawy miałem już w głowie. Dwa zestawy poleciały na lewą stronę tzw. drzewa a trzeci umieściłem po prawej przy trzcinach.

Na dwóch zestawach, które miały być położone w drzewach postawiłem na dwa orzechy tygrysie podbite popkiem Montezuma od Invadera na przyponie Ronnie rig a trzeci to bałwanek z kulki Atylla przełamany popkiem Montezuma.

Po wywiezieniu zestawów nadszedł czas na relaks i z bananem na buzi wpatrywanie się w wodę, gdyż uwielbiam to klimatyczne miejsce.

 Pierwsza doba minęła bez wielkich emocji a zakończyła się tylko jednym braniem, po którym w podbieraku wylądował leszcz. Drugą dobę rozpoczęliśmy od pysznego śniadanka i przewiezienia zestawów.

Dzień zapowiadał się na kolejny z wysoką temperaturą co raczej nie zapowiadało, aby miały nastąpić jakieś brania w ciągu dnia. Postawiliśmy więc na opalanko, spanko a wieczorem grilowanko.

Położyliśmy się spać około godziny 23.00 z myślą, że może w nocy bądź nad ranem coś pojedzie. Nie zdążyliśmy dobrze przysnąć a tu nagle jeden z sygnalizatorów zaczął wyć jak szalony.

Pojechała lewa wędka co mogło oznaczać tylko jedno, że karp zaparkował w zatopionych drzewach. Szybko wskoczyłem do pontonu i popłynąłem w kierunku drzew wiedząc już, że na pewno w nich zaparkował. Po wyplątaniu kilku metrów strzałówki z drzew zauważyłem przy jednej z gałęzi stojącego karpia, który sprawił, że emocje jeszcze bardziej podskoczyły.

Po chwili ten spokojny karpiszon wystrzelił jak z procy w kierunku otwartej wody szczęśliwie uwalniając resztę strzałówki. Dobre kilka minut walki na wodzie i w końcu udaje mi się wprowadzić tego wojownika do podbieraka.

Takich emocji i adrenaliny nie miałem już dawno, ręce mi się trzęsły, walki z tym karpiem nie zapomnę nigdy. Po tym wszystkim ciężko było zasnąć, w czym nie pomagały nam komary, które tej nocy nie reagowały na żadne środki.

Nastał w końcu ranek i czas na szybką sesję z nocnym wojownikiem, gdyż niestety zasiadka dobiegła już końca i trzeba było się zacząć pakować.

Podsumowując te dwie krótkie doby można powiedzieć, że szału nie było, ale myślę, że każdy przy takich upałach nie nastawia się na dużą ilość brań.

Dwa brania, z czego pierwszy to leszczyk a drugi odjazd to już karp, który długo zostanie w naszej pamięci. Wszystko, co dobre szybko się kończy a w szczególności nad tym urokliwym jeziorem Smolno. Pozdrawiamy Piotr i Magda.

Odwiedź stronę jeziora Smolno : KLIKNIJ

Zerknij na Fanpage Jezioro Smolno : KLIKNIJ

Więcej RELACJI :

ZASIADKA ŻYCIA | 2 RAZY NOWE PB | HTCP HARDCORE TEAM CARP POLAND

Marek Grabowski z ekipy HTCP Harcore Team Carp...

LAGO DI SALASCO PIĘCIODNIOWA ZASIADKA

Adam Jaczyński wraz z przyjaciółmi wybrał się...

TEST MIXU DO PVA | MARIO CARP FISHING

TEST MIXU DO PVA MARIO CARP FISHING "Od jakiegoś...

PONAD 27 KG SZCZĘŚCIA – KAMIL KĘPKA

"Krótka relacja z listopadowej zasiadki nad...

KARPIE I AMURY SPOD „SAMUŚKICH TATER” KARPLOV

Przemek Mętel prowadzący blog KarpLov i jego...

ZASIADKA Z WOJTKIEM | MARIO CARP FISHING

ZASIADKA Z WOJTKIEM | MARIO CARP FISHING...

WIOSENNE KARPIE NA PELLET | CARP HUNTERS POLSKA

Wiosenne karpie na pellet? ➡🎯...

WIOSENNA ZASIADKA | 2M1 CARPFISHING

WIOSENNA ZASIADKA 2M1 CARPFISHING "Wiosenna...

ŁOWISKO WZORY PROBLEMATYCZNA ZASIADKA

ŁOWISKO WZORY PROBLEMATYCZNA ZASIADKA "Jak można...